Projekt „Biznes ponad granicami” – Wywiad dla Coraz lepsza firma”

Zapraszam do zapoznania się z wywiadem, który udzieliłem do portalu http://www.corazlepszafirma.pl

Maciej Bielak: Dlaczego zdecydowałeś się zostać przedsiębiorcą? Skąd taki wybór drogi życiowej?

Piotr Motyl: Od 2000 r. przez pierwszych 6 lat swojej kariery pracowałem na etacie w kilku firmach sprzedażowych. Jednak po pracy w korporacji stwierdziłem, że czas zrobić coś własnego. Nie ukrywam, że miałem już dosyć pracy na etacie. Ciężko było zostawić pracę w korporacji, mimo że teoretycznie była duża szansa na to, że w pracy na własny rachunek da się osiągnąć więcej. Oczywiście nie było żadnej gwarancji sukcesu, bo ok. 80% firm upada w ciągu pierwszych kilku lat działalności. Ale uznałem, że jednak warto zacząć, bo to może być droga do wielkich pieniędzy, poznania naprawdę fajnych ludzi i do robienia tego, co tak naprawdę chcę robić.

Zdecydowałeś się pójść w kierunku coachingu i consultingu. Dlaczego właśnie ta branża?

To tak naprawdę tylko jeden z projektów, które wykonuję. Zacząłem to robić, bo zauważyłem, że niektóre rzeczy, które wprowadziłem w swojej firmie, dla mnie były dość proste, a dla innych były trudne do wdrożenia. Consultingiem zajmuję się od wielu lat, ale teraz – dzięki temu, że przeorganizowałem firmę w ten sposób, że mogę ją prowadzić praktycznie z każdego miejsca na świecie (nie ukrywam, że inspirowała mnie książka Tima Ferrisa Czterogodzinny tydzień pracy) – mam więcej wolnego czasu, który poświęcam właśnie consultingowi. Jak wspomniałem, to tylko jeden z obszarów, którymi się zajmuję, ale daje mi to dużo przyjemności, a inni dzięki temu zyskują praktyczną wiedzę, by wdrożyć rozwiązania, które mogą udoskonalić ich biznes.

Jacy klienci stanowią Twoją grupę docelową?

Wybieram klientów, którzy spełniają moje wysokie wymagania. Moją grupą docelową są przede wszystkim młodzi ludzie (przedział wiekowy od 28 do 45 lat), którzy chcą uruchomić małą firmę. To są ludzie, którzy już mają jakieś doświadczenie życiowe i poszukują praktycznej wiedzy, by uruchomić swój start-up albo już mają firmę i chcą ją wprowadzić na wyższy poziom. Szukam też klientów, których interesują innowacyjne i praktyczne rozwiązania, które obniżą koszty i uproszczą takie procesy jak logistyka, integracje systemów czy zwiększanie sprzedaży.

Grupie tych klientów mogę dostarczyć wartościowe i skuteczne rozwiązania i pomóc im w realizacji celów biznesowych.

Wspomniałeś przed chwilą, że możesz prowadzić firmę z każdego miejsca na świecie. Stąd moje następne pytanie. Na swojej stronie internetowej stwierdziłeś: „Gdy nie ruszasz się z miejsca, nie wpadasz na dobre pomysły”. Skąd takie przekonanie?

Kiedy zacząłem więcej podróżować po świecie, zauważyłem, że podróże dają szansę poznać obce kultury i zobaczyć, jak ten sam biznes działa w innym kraju, jakie są różnice. Wtedy człowiek widzi, jak coś prosperuje w innych warunkach rynkowych, jakie są możliwe trendy, w którym kierunku idzie rynek na świecie. Ponadto jak człowiek ma możliwość takiego zdystansowania się od swojego biznesu, to pojawiają się lepsze pomysły. Bo pomysł to jest tylko nowa kombinacja starych elementów.

Jedna z takich podróży zaprowadziła Cię do Tajlandii, gdzie przebywasz już od dłuższego czasu. Dlaczego właśnie tam zdecydowałeś się osiąść na dłużej?

W 2012 r., kiedy przeorganizowałem swoją firmę tak, że mogłem ją w zasadzie prowadzić tylko przy pomocy laptopa (mimo tego, że jest to firma z branży dystrybucyjnej), miałem troszeczkę więcej czasu i szukałem inspiracji do tego, co mógłbym dalej w życiu robić. Pewnego razu trafiłem w Kontestacjach na wywiad z człowiekiem, który od 12 lat mieszka w tym kraju i opowiadał, jak robi się biznes w Azji. Po tej rozmowie pomyślałem: „Dlaczego by nie zrobić sobie rocznych czy półtorarocznych wakacji i sprawdzić, czy mój pomysł na biznes działa, czy nie?”. Pomyślałem też, że warto choć raz w życiu zrobić coś szalonego. I tak trzy tygodnie po wysłuchaniu tego wywiadu kupiłem bilet w jedną stronę do Tajlandii.

Tajlandia spełniała kilka moich warunków. Po pierwsze – w zasadzie codziennie jest słońce. Po drugie – jak założę klapki w styczniu, to nie muszę ich zdejmować do grudnia. Po trzecie – ludzie są uśmiechnięci. Po czwarte – traktuje się przedsiębiorców z szacunkiem. I po piąte – jest ogromny potencjał na zrobienie biznesu. I tak już mieszkam w Tajlandii od 16 miesięcy i myślę, że jeszcze przez kilka lat tu zostanę. Mimo że odwiedziłem również kilka krajów w Azji, takich jak: Wietnam, Malezja czy Indonezja.

Jak się prowadzi biznes w Tajlandii?

Zaskoczyło mnie to, że jest ogromny szacunek dla przedsiębiorców, ponieważ przedsiębiorcy dają pracę. Tutaj praktycznie nie ma też czegoś takiego jak „socjal”. Obciążenie pracodawcy jest praktycznie minimalne i 95% pensji pracownika trafia do jego kieszeni. Poza tym stawka VAT jest jednolita i wynosi 7%. W Tajlandii można też uruchomić firmę w pewnych określonych sektorach gospodarki, co daje możliwość całkowitego zwolnienia z podatku na 7-8 lat.

Idąc dalej, nie spotkałem się tutaj z jakimiś represjami w stosunku do przedsiębiorców. Oczywiście zdarzają się kontrole, ale raczej chodzi w nich o to, żeby sprawdzić, czy ktoś nie produkuje broni czy pieniędzy. Istnieje tu zasada: sprzedawaj sobie wszystko, co jest legalne, bylebyś nikogo nie okradał, nie zabijał i nie oszukiwał.

Jest też tak, że biznes w Azji robi się zupełnie inaczej. Jeśli ktoś chce uruchomić mały biznes, to nawet nie musi go rejestrować. Nie ma nawet kas fiskalnych, więc praktycznie każdy może zacząć prowadzić swój biznes. Mikrofirma prowadzona przez rodowitego Taja musi odprowadzić tylko ryczałt rzędu 100 czy 200 zł rocznie. Mówię tu o małym biznesie, jeśli w grę wchodzi większa działalność i większe pieniądze, to taka działalność musi być już rejestrowana, chociażby ze względu na dużą ilość ludzi pracujących w firmach. Ostre restrykcje istnieją w niektórych branżach, takich jak: finanse, bankowość, farmacja, spółki giełdowe i kilka innych

Zauważyłem też, że jeśli ktoś idzie do urzędu i potrzebuje pomocy, to nie jest to dla urzędnika problemem. Tutaj człowiek nie czuje się represjonowany za to, że daje ludziom pracę. Jako ciekawostkę dodam, że bezrobocie w Tajlandii wynosi poniżej 1%. Wydaje się to nieprawdopodobne, ale tak jest.

A z jakimi wyzwaniami spotykasz się jako przedsiębiorca w Tajlandii?

Przede wszystkim z wyzwaniami, które dla naszej kultury mogą być troszeczkę niezrozumiałe. Tutaj pojęcie czasu jest względne, więc a to ktoś się spóźni, a to ktoś nie przyjdzie do pracy, a to ktoś uśnie w pracy. Według mojej opinii niska jest też efektywność pracowników – w Tajlandii pracuje się 12 godzin, ale wydajność Taja w tym czasie porównałbym do 4 godzin efektywnej pracy Europejczyka. Takie przynajmniej jest moje zdanie.

Idąc dalej, w Tajlandii ciężko jest zdyscyplinować pracownika. Wszystko opiera się na szacunku i zaufaniu. Jeśli pracownik ma szacunek do pracodawcy, to jest OK. Ale jeśli pracownik nie szanuje swojego przełożonego, to po prostu następnego dnia nie przychodzi do pracy i idzie do innej firmy, bo tutaj jest łatwo znaleźć pracę. Inną trudnością jest to, że my, obcokrajowcy, praktycznie nie możemy wykonywać większości zawodów, które może wykonywać obywatel Tajlandii. Możemy natomiast być mniejszościowymi właścicielami firm w tych branżach.

Trzeba też poświęcić wiele czasu, żeby znaleźć pracowników, którzy rozumieją nasze europejskie myślenie, czyli np. to, że jest jakiś deadline, że trzeba pamiętać o przepisach itp. To jest wyzwanie i da się to zrobić, ale – tak jak mówiłem – zajmuje to troszeczkę więcej czasu. Ale wolę to niż uczenie się np. polskiej ustawy o VAT. Naprawdę dużo łatwiej jest nauczyć się języka tajskiego niż polskiej ustawy o działalności gospodarczej.

To są pewnego rodzaju ograniczenia, ale mimo wszystko ludzie sobie tutaj świetnie radzą. Jest tu wielu Polaków, którzy prowadzą biznes na międzynarodową skalę.

Kończąc ten wątek – czego nowego nauczyłeś się w Tajlandii jako przedsiębiorca?

Przede wszystkim tego, że jeśli ktoś radził sobie z prowadzeniem firmy w Tajlandii, to poradzi sobie wszędzie na świecie. Przyjeżdżając tutaj, nagle zobaczyłem też, że przedsiębiorca może być szanowany przez państwo, bo jednak to on płaci podatki, on daje ludziom pracę.

Nauczyłem się też, że mogą istnieć kraje, które dają ogromne szanse rozwoju przedsiębiorcom i nie mieszają ich w politykę. Polityczne kwestie zawsze będą się przewijać, ale nie w takim stopniu jak w Polsce czy całej Unii Europejskiej, gdzie reguluje się krzywiznę banana, marchewka nie jest warzywem, a ślimak jest rybą (według przepisów UE). W Tajlandii obowiązuje zdrowy rozsądek. Tutaj nie karze się człowieka za to, że np. postawił sobie mostek, żeby móc łatwiej przejeżdżać nad rzeką. W Polsce jest to traktowane jako samowola budowlana i grozi za to kara. W Tajlandii wszystko jest uproszczone: chcesz uruchomić biznes, chcesz pracować – pracuj! Tyle.

Jakimi wartościami kierujesz się w biznesie?

Przede wszystkim cenię sobie zaufanie i całą etykę biznesu – gentlemen’s agreement. Dla mnie umowa słowna jest wiążąca. Szanuję swoich pracowników i ludzi, z którymi robię biznes. W biznesie szukam też ludzi o pozytywnym nastawieniu, którzy chcą zrobić coś więcej niż tylko zarobić pieniądze czy „usmażyć kolejnego kotleta”. Ważne jest dla mnie, żeby służyć ludziom i inspirować ich. Sam taki jestem i staram się, żeby moi znajomi czy partnerzy biznesowi też w mniejszym lub większym stopniu rozumieli te wartości i sami je wyznawali.

Co uważasz za swoje największe zwycięstwo w biznesie?

Było trochę tych zwycięstw i ze wszystkich jestem zadowolony. Ale moim największym zwycięstwem było to, że uwierzyłem w siebie. Mogę powiedzieć, że wygrałem sam ze sobą i wypracowałem pewne nawyki, które pomagają mi radzić sobie w życiu. Wierzę w siebie i stawiam na swoim. Dzięki temu, gdy idę pod prąd, to zwykle wychodzi na moje. Jeśli mam jakiś pomysł i w niego wierzę, to idę za tym, co jest dla mnie ważne. To pozwala mi finalizować skutecznie i efektywnie wiele moich projektów.

A co uważasz za swoją największą biznesową porażkę?

Porażek miałem tysiące albo i setki tysięcy w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Powiem tak: porażki są dla mnie najważniejsze, bo wnioski z nich wyciągnięte są najbardziej trwałe. A jedną z największych moich porażek było to, że kiedy zaczynałem prowadzić biznes, chciałem zrobić wszystko sam, bo myślałem, że jestem najlepszy. Zmarnowałem przez to bardzo dużo czasu i bardzo dużo pieniędzy. Przekonałem się, że warto jest robić to, co jest dla nas ważne, ale warto też znaleźć sobie odpowiednich mentorów i weryfikować swoje pomysły w oparciu o ich wiedzę.

Jakie są Twoje najbliższe plany na przyszłość?

Realizuję i promuję ideę tworzenia biznesu ponad granicami. Już powstała strona www.biznesponadgranicami.pl, na której będę bezpłatnie dzielił się swoimi doświadczeniami i przeprowadzał wywiady z ludźmi, którzy już coś takiego tworzą.

Będę starał się promować tę ideę, bo uważam, że każdy powinien mieć dostęp do tego typu wiedzy i możliwości dokonania wyboru, jak może efektywniej budować swój biznes.

Warto uświadomić sobie, ile wolności możesz mieć, gdy możesz wybrać:

  • kraj, w którym masz siedzibę biznesu;
  • kraj i waluty, w których zarabiasz;
  • kraj, w którym płacisz podatki;
  • miejsce na świecie, gdzie chcesz mieszkać i wydawać pieniądze;
  • czy wreszcie tyle czasu wolnego, ile potrzebujesz, by realizować swoje pasje i zadbać o rodzinę.

Jeśli spodobała Ci się idea, zapraszam do dołączenia do tego projektu.

I ostatnie pytanie. Jakie są 3 najważniejsze porady, jakich mógłbyś udzielić osobom rozpoczynającym swoją przygodę z biznesem?

Jeśli ktoś chce rozpocząć swoją przygodę z biznesem, to przede wszystkim niech nie zaczyna sam i otoczy się dobry mentorami. Polecam, by otaczać się osobami, które już osiągnęły jakiś znaczący sukces i mają doświadczenie biznesowe, najlepiej kilkuletnie, w tej dziedzinie, w której Ty chcesz osiągnąć sukces. To jest pierwsza kwestia.

Druga kwestia – warto korzystać z rozwiązań, które już istnieją na rynku. Szkoda marnować czasu na to, żeby wymyślać koło na nowo. Naprawdę lepiej jest zapłacić ułamek ceny za jakąś licencję czy gotowe rozwiązanie i przystosować to do swojego modelu biznesowego. Zauważyłem, że nie opłaca się np. budować własnego systemu logistyki czy transportu, jeśli nie jest to naszą główną strategią biznesu. Dużo łatwiej skorzystać z gotowych rozwiązań, a szybciej zbudujesz dochodowy biznes dający wolność i pieniądze. Dlatego powstał portal www.biznesponadgranicami.pl.

I trzecia kwestia – jeśli tylko jest taka możliwość, to warto spotykać się z inspirującymi ludźmi i podróżować. Daje to szersze spojrzenie na to, co robimy i może się okazać, że jedna czy dwie zmiany mogą stać się kluczowe i oszczędzą nam bardzo dużo czasu i bardzo dużo pieniędzy. Przyjemnym efektem ubocznym będzie to, że zwiedzimy dużą cześć świata, bywając w niezwykłych miejscach i będziemy mogli przetestować, czy nasz biznes może działać bez naszego ciągłego nadzoru.

Chcesz wiedzieć wiecej kliknij tu www.biznesponadgranicami.pl

Dołączając do projektu otrzymasz dostęp wartościowych materiałów

Wywiad znajdziesz tutaj:

http://www.corazlepszafirma.pl/wywiady/biznes-w-tajlandii-wywiad-z-piotrem-motylem/

Dowiedz się teraz o aktualnych projektach w które jestem zaangażowany:

2016-10-27T11:27:09+00:00

1 komenarz

  1. SOCZ 12 lipca 2014 w 11:36- Odpowiedz

    Bardzo inspirujący wywiad, dziękuję.

Zostaw komentarz