Co daje projektowanie stylu życia po swojemu?

Każdy chce, czuć się dobrze. Każdy chce żyć bez trosko, mieć szczęśliwe i łatwe życie. Zakochać się i mieć niesamowity seks i udany związek. Wyglądać dobrze i zarabiać duże pieniądze, być popularnym i szanowanym, podziwianym tego stopnia, że gdy wejdziesz do pokoju, to ludzie się „rozstąpią” z podziwu jak Morze Czerwone, gdy Mojżesz nadszedł.

Każdy tak chce , chcenie jest łatwe.

Jeśli zapytamy, „Czego chcesz od życia?” I prawie każdy powie coś w stylu: „Chcę być szczęśliwy i mieć wspaniałą rodzinę, mieszkanie i pracę, którą lubię,” to jest tak powszechne, że nawet nie nie ma co się spodziewać, że usłyszymy coś innego. Każdy chce. Więc o co chodzi?

Co jest bardziej interesujące dla mnie jest to, gdy zapytam „Czy jesteś w stanie zapłacić cenę za takie życie? Czy jesteś gotów walczyć o już od samego świtu?. Większość osób się prędzej czy później wycofa z walki o swoje „chciane marzenia” i zostaje tylko z postawą roszczeniową.

Bo szczęście wymaga walki o własne cele i zapłacenia ceny.

Możesz uniknąć bólu tylko na chwilę, wybierając przeciętność, ale późniejszym czasie i tak cię zaboli, że marnujesz życie.

„Nic dobrego w życiu przychodzi łatwo,” powiedziano nam, że setki razy. Dobre rzeczy w życiu osiągnąć jednak musimy pracować nad realizacją swojego planu na szczęście, ponadto powinniśmy się nauczyć cieszyć się walki o to co jest dla nas ważne.

Jeszcze kilka lat temu, zatrudniałem momentami kilkanaście osób, duże biuro i wielki magazyn, gdzie składowane były tony towaru.
Zarabiałem często dużo więcej niż nie jeden prezes dużej firmy. Miałem drogi i szybki samochód i ładne dziewczyny. Jednak gdy popadałem we frustrację, bo niby miałem wszystko, ale nie byłem szczęśliwy. Budząc się pewnego rano i nie ominęły mnie te egzystencjalne pytania.

„Polish Dream”

Przez wiele lat patrzyłem na ludzi starszych ode mnie i również często młodszych, którzy znajdowali się na tej samej drodze co ja, lub często osiągnęli więcej. Przerażało mnie to, że z dnia na dzień zmierzam do spełnienia „Polish dream” .

Mianowicie według moich obserwacji i subiektywnej oceny to:
skończyć studia i ewentualnie zrobić doktorat Ph.D po angielsku potem awans na stanowisko: Ph.D. (Pizza home Deliver )
– znaleźć dobrą prace lub zbudować własną firmę, by płacić na swoja emeryturę do której nie dożyje pewnie..
– kupić drogi samochód i ewentualnie stać się grubasem ale w drogim samochodzie 🙂
– ożenić się ewentualnie znaleźć bogatego męża w przypadku kobiet
– wychować dzieci , które jak dorastając będą grały w gry na telefonie, bo ja będę zajęty zarabianiem na „Polish dream”
– zbudować dom, by teściowa mogła narzekać, że za mały lub za duży
– wyjeżdżać na wczasy raz w roku na tydzień lub dwa jak żona lub teściowa pozwoli
– posadzić drzewo tam gdzie żona pozwoli
– widywać się z teściową i rodziną na niedzielnych „obiadkach” i obgadywać sąsiadów
– kupować rzeczy których nie potrzebujemy, za pieniądze których nie mamy, by pokazać ludziom których nie lubimy, że mamy lepiej, aby się przekonać potem, że jak już wszystko kupimy, to że wcale nie jesteśmy szczęśliwi, bo coś jest nie tak.
Tak spokojnie bez wysilania się zbytniego „wegetujemy” do emerytury, by się potem ciągle narzekać, że nas coś boli i że w Polsce, to źle i bogaty to złodziej.

Egzystencjalne pytania

Budząc się pewnego rano, szukając jakiegoś nowego magicznego sposobu motywacji, by ponownie uwierzyć w „Polish dream”, że to jest dla mnie najważniejsze w życiu? Od 2008 roku nie posiadam telewizora, bo jestem zwolennikiem diety „nisko informacyjnej” . Z każdym dniem coraz trudniej mi było przekonać siebie, by każdego kolejnego dnia w wierzyć w ten sen. Coraz częściej zacząłem zadawać sobie pytania:

„Czego na prawdę chce?”
” Czy to co robię, będzie mi dawać dużo satysfakcji i pieniędzy?
” Czy to będę dziś robił przybliży mnie to osiągnięcia do mojego szczęścia w życiu?
” Czy to co robię będzie sprawiało każdego dnia, że wstanę pozytywnie podekscytowany tym co dziś będę ciekawego robił?”

Z każdym dniem zadają sobie te pytania i obserwując kierunek mojego życia i innych którzy szli podobną drogą, ogarniała mnie frustracja, że moje życie zmierza dokładne po najlepszym torze do zrealizowania „Polish dream”

Korekta kursu i nowy plan i styl życia

Zawsze wtedy gdy w życiu dopadał mnie jakiś kryzys, kto czytał moje rozdziały w książce „Biblia e-biznesu” , to wie że jestem ekspertem od kryzysów wszelkiego typu, planowania i radzenia sobie w sytuacji bez wyjścia, wdrażam pewien od lat skuteczny proces.

Proces który od lat wykorzystuję by na nowo skorygować kurs mojego życia zawodowego i prywatnego, a nauczyłem się go realizując bardzo trudne projekty życiowe i zawodowe. Jest to proces, który uwzględnia cele naszego życiowego kompasu z uwzględnieniem wszystkich naszych najważniejszych dziedzin życia. Główne założenia tego procesu opierają się metodzie wyznaczania celów ale bardziej klarowny i spójny z dziedzinami życia, które są dla nas ważne, więcej o tym w innym wpisie.

Wynikiem tego procesu, było określenie tego co jest dla mnie ważne i wyznaczenie celów w każdej dziedzinie. Tak się dziwnie składa, że zazwyczaj najbardziej mnie motywuje to, że realizuję najbardziej fantazyjne i zwariowane pomysły, to daje mi co dzień rano ogromną dawkę energii o poranku.

Tak wiec z postanowiłem, że :

– kupię bilet w jedną stronę do jednego z krajów Azji  (nim to zrobiłem w ramach treningu odwiedziłem jeszcze innych 9 krajów)
– postanowiłem czy wstanę rano czy nie, to mam mieć taki system biznesowy który zarobi na mój styl życia i basen
– chce zarabiać w funtach lub dolarach wydawać w batach (1 $ to ok 30 BHT)
– mieć możliwość zarządzać swoim sklepem internetowym i firmą, mieszkając na wyspie lub opalając się na basenem
– nauczyć się języka tajskiego lub chińskiego, by spokojnie konwersować z osobą z tego kraju spotkaną na ulicy
– spotkać piękna inteligentną i bogatą dziewczynę
– napisać książkę która stanie się bestsellerem 
– zaistnieć w mediach i udzielić wywiadu ( ukaże się w styczniu)
– dzielić się swoją wiedzą z ludźmi którzy mają pasję i motywacje do zmiany czegoś w swoim życiu, czego efektem jest ten blog i nowy projekt, który uruchamiam, ze względu na rosnącą ilość zapytań o wiele zagadnień.

Niestety nie zawsze mam czas na to, by odpisać na wszystkie maile na czas i odpowiedzeniem czasem na kilkanaście pytań w każdym mailu.

Jednak, mimo wszystko sprawia mi nadal dużą satysfakcje, jeśli mogę kogoś zainspirować i zmotywować do pokierowania swoim życiem w kierunku tego co jest dla Ciebie ważne. Z tej okazji jak tylko czas mi pozwoli, postaram się odpowiadać na pytania na bezpłatnych webinarach. Z tej okazji jako moje nowe hobby z pożytecznym uruchomiłem nowy projekt link po kliknięciu poniżej:

Odbierz Wstęp Na DARMOWĄ KONFERENCJĘ INTERNETOWĄ
Jak wprowadzić Model „4 godzinny tydzień pracy” w Polsce? Poznasz praktyczne Sprawdzone metody.

 

Ps: Proszę napisz mi TERAZ info w komentarzu co o tym myślisz?

Na koniec zapraszam Cię do kliknięcia w poniższe „Lubię to” abyśmy pozostali w kontakcie i abym mógł poinformować Ciebie o nowych materiałach.

Dowiedz się teraz o aktualnych projektach w które jestem zaangażowany:

2016-10-27T11:27:10+00:00

18 komentarzy

  1. krisu 18 grudnia 2013 w 06:54- Odpowiedz

    Polish dream, każdy musi na początku zaliczyć:D Niektórym to do końca życia zostaje…

  2. iad2000 18 grudnia 2013 w 10:41- Odpowiedz

    Dla mnie rewelacja 🙂
    Od rana próbuje coś zmienić w moim planie
    Wchodzę na skrzynkę a tu pokazujący mi szerszą rzeczywistość mail motywujący 🙂

    • Piotr Motyl 18 grudnia 2013 w 10:57- Odpowiedz

      Zapraszam do przejrzenia, moich innych postów , nawet te posty o kryzysach są pozytywne 🙂 Mam taką zasadę, w sumie jakbym się tak zastanowił, to ma w sumie pozytywny wynik 😀

  3. Krzysztof Król 18 grudnia 2013 w 11:18- Odpowiedz

    Polish Dream jak sama nazwa wskazuje nie do końca jest polski. Ktoś kto tylko mówi po polsku narzucił go nam i nawet nie wysilił się by użyć polskich słów bo faktycznie chodzi o eliminacje wszystkiego co polskie także słownictwa. Mamy myśleć i mówić tak jak nam z zewnątrz podsuną. Także możliwości jakie przed nami stoją były najpierw ograniczane przez komunistów a teraz przez bangsterów. Wolno nam na małe sukcesy odtąd dotąd. Oczywiście zawsze znajdą się ludzie którzy pokonają trudności i odniosą sukces. Wymaga to jednak prowadzenia biznesu ze świadomością zagrożenia i z systemem obronnym. Ty Piotrze masz doświadczenie w takiej walce nawet zdarzyło ci się polec i dlatego teraz powinieneś iść w tą stronę ze swoimi szkoleniami. nie rób tego co wszyscy rób to co jest zgodne z twoimi doświadczeniami.

    • Piotr Motyl 18 grudnia 2013 w 11:42- Odpowiedz

      Krzysiek, w pełni się zgadzam. Osobiście uważam, że prowadzenie biznesu nie jest dla wszystkich. Najważniejsze jest to, by być gotowy na to, że można stracić. Jednak jeśli człowiek ma odpowiednią wiedzę lub dobrego mentora i świadomość, to można tak sobie zaprojektować życie i biznes, by pewne kryzysy natury biznesowej w ogóle nie wystąpiły.

  4. Marcin Czarnecki 19 grudnia 2013 w 09:38- Odpowiedz

    kliknięcia w „Lubię to” mam już dawno za sobą. Od dłuższego już czasu obserwuję Twoje wpisy, to jak się rozwijasz, jak pozytywnie jesteś zakręcony.
    Pisałem Ci już kiedyś, (masz prawo nie pamiętać) że zaczynaliśmy podobnie, że jesteśmy w podobnym wieku i chyba dlatego zaciekawiłeś mnie sobą. Sam przeszedłem od groma w biznesie i miałem podobne przygody jak Ty Piotrek (UKSy i tym podobni smutni panowie z pod innych gwiazd) o których opowiadasz na wykładach ASPIRO. Obejrzałem oba, i przyznam, że październikowy był przez Ciebie poprowadzony już o wiele lepiej. Co prawda na wakacyjnym szkleniu nawet widać było po słuchaczach, że prowadzący deko przynudzał zwłaszcza na początku 😉 <- bez urazy oczywiście 😉 ale słuchając wielu wykładów różnej treści można poczuć czasami zmęczenie. Mnie zaciekawiła Twoja historia oglądając październikowy wykład. Co prawda dopiero mniej więcej po dwudziestej minucie 🙂 ale z przyjemnością obejrzałem cały. Oby tak dalej!

    Czekam na konferencję. A może w przyszłości kiedyś prywatną rozmowę.

    Serdecznie pozdrawiam,

    Marcin

    P.S. a! i serio dostosuj czcionkę do CE. Polskie liternictwo na tle pozostałych nie prezentuje się profesjonalnie. A przecież jesteś profesjonalistą, prawda?

    • Piotr Motyl 20 grudnia 2013 w 17:07- Odpowiedz

      Marcin, cieszę się, że piszesz jak widać mamy wiele wspólnego chociaż by ze względu na, to że masz podobne doświadczenia. Z ciekawostek powiem ci że, od kilku prowadziłem różne testy, jak przetransformować swoją firmę którą prowadziłem w Polsce na firmę o zasięgu globalnym, którą można prowadzić z każdego miejsca na świecie. I teraz mogę powiedzieć, że mi się udało i teraz wiem, że w sumie prawie każdy może to zrealizować. Właśnie uruchamiam projekt, w którym planuję się podzielić, jak to wdrożyć dla innych. Oczywiście znajdę czas na krótką rozmowę n a skype, jeśli napiszesz do mnie maila z loginem.

      Ps, Nowa strona ruszyła kilka dni temu, a czcionka już powinna lepiej wyglądać.

      • Marcin Czarnecki 21 grudnia 2013 w 10:34- Odpowiedz

        cyt: że w sumie prawie każdy może to zrealizować

        Masz rację Piotrek. Prawie każdy. Kiedy ja zaczynałem swój biznes byłem pewien, że każdy może zrobić swój. Że każdy może robić to co ja i z entuzjazmem chciałem się dzielić swoim sukcesem z każdym, kto by tylko chciał mnie wysłuchać. Niestety tak się nie stało a dzisiaj wiem, że biznes może prowadzić ten, „kto ma.. (nosi spodnie)”, nie boi się wyzwań, porażek, ma swój dream (marzenie) stawia sobie cele, jest wobec siebie zdyscyplinowany i cholernie szczery do bólu, jest zdolny do poświęceń i tak dalej. Jestem pewien, że wiesz co mam na myśli.

        Każdy, kto będzie chciał, pewnie z Twoją pomocą, będzie mógł zrealizować swój biznes na Twoim modelu czy doświadczeniu.

        Z przyjemnością napiszę maila do Ciebie w wolnym czasie. Opiszę siebie, żebyś wiedział kim jestem, co robię i dlaczego akurat zwróciłem na Ciebie swoja uwagę..

        Tym czasem serdecznie Cię pozdrawiam i życzę sukcesów!

        Marcin

  5. Radek 19 grudnia 2013 w 23:24- Odpowiedz

    Koszmarny ten twój nowy szablon strony. Nie da się przeglądać archiwalnych wpisów bo wyświetla się tylko najnowszy wpis(nawet klikając w nazwy miesięcy). Koszmarek i tyle.

    • Piotr Motyl 20 grudnia 2013 w 16:53- Odpowiedz

      Masz racje, właśnie informatyk poprawia parę kwestii. Archiwalne wpisy już dostępne, jeszcze parę poprawek i będzie już działać ok.

  6. Kuba 22 grudnia 2013 w 19:55- Odpowiedz

    Bardzo się cieszę, że chcesz więcej opowiedzieć o sobie i swoim stylu życia, jesteś źródłem inspiracji 🙂

  7. Iza 26 grudnia 2013 w 17:28- Odpowiedz

    Piotr, jak bardzo bogata musi byc ta dziewczyna? 😉

    • Piotr Motyl 26 grudnia 2013 w 18:04- Odpowiedz

      Iza, nie musi być, po prostu tak wyszło a staram się przyjmować z pokorą to co da mi życie:D

      • Iza 27 grudnia 2013 w 09:28- Odpowiedz

        Kurcze a myslalam ze to zaproszenie do castingu i juz chcialam majatek zliczac! 😉 a tu taki pech – ogloszenie nie aktualne 😛 Moze chociaz ma rownie bogatego brata? Tez jestem bardzo pokorna wobec zycia 😉

        • Piotr Motyl 27 grudnia 2013 w 16:43- Odpowiedz

          Pokora to przychodzi z czasem, przynajmniej u mnie tak jest, majątek jest najmniej istotny. A moja dziewczyna brata ma, tylko opowieści wiem, że tajscy faceci to raczej „niewiele” mają do zaoferowania, jeśli rozumiesz co mam na myśli:D?

  8. Ewa Madej 20 lutego 2014 w 07:26- Odpowiedz

    Też bym tak chciała ,

  9. Piotr Szymczuk 4 marca 2014 w 18:32- Odpowiedz

    Hej Czytając to co Napisałeś Powyżej – Musze stwierdzić że to jeden z najbardziej „normalnych”
    Systemów bez żadnego wydziwiania bez (Cudów na Kiju.)
    Jesli Moge tak to nazwać masz bardzo Dobrze poukaładane w Głowie i Gratuluje Konsekwencji. 🙂

    Dzięki za inspirację!

  10. Agnieszka 28 lipca 2015 w 12:32- Odpowiedz

    Czesc,
    zainspirowalo mnie to. Przejde moze od razu do rzeczy. Mam calkiem fajny plan na zycie, ktory zaczynam wdrazac. Nejwieksza zmiana dotyczyc bedzie (oczywiscie) zmiany pracy, czyli przejscie ‚na swoje’. Mam dwa projekty, ktore zamierzam zrealizowac. Jeden nie wymaga wlasciwie zadnych nakladow (kwoty sa tak znikome, ze pokrywam je od reki) i jest praktycznie bez ryzyka. Drugi wymaga kapitalu poczatkowego, jest zwiazany ze sporym ryzykiem i oczywiscie tego kapitalu poczatkowego nie mam. I teraz to pytanie: myslisz ze lepiej bedzie zarobic na pierwszym projekcie tyle, aby moc zainwestowac w drugi (wstepne szacunki sa takie, ze za trzy lata moglabym zarobic na kapital poczatkowy na drugi projekt) przy zalozeniu, ze wszystkie przychody z pierwszego projektu bede oszczedzac na projekt drugi i oczywiscie pracujac ‚na etacie w korporacji’ (jest to ‚zlota klatka’, bardzo wygodna, ale jednak ‚klatka’ – tak, jestem w chwili obecnej ‚niewolnikiem’, nie wstydze sie tego, zamierzam tym niewolnikiem byc jeszcze powiedzmy max. 2 lata)
    Czy tez – wystapic o dotacje EU na drugi projekt? Mysle, ze spokojnie dostane od EU te kwote, ktora potrzebuje. Obawiam sie jednak, ze mogloby to sie okazac jeszcze ‚zlotsza klatka’.
    Jak to widzisz z perspektywy osoby bardziej doswiadczonej w biznesie?
    Dzieki za odpowiedz.

Zostaw komentarz