Jak zostać „apostołem” i napisać „e-biblię” na nowo?

      Jeszcze w październiku ubiegłego roku, życie biegło swoim torem jak to było przez ostatnie ponad 32 lata mojego życia. Nic szczególnego nie robiłem, trochę pracowałem, uczyłem się i popełniałem błedy z których starałem się wyciągnąć najlepsze dla mnie wnioski. Można powiedzieć, że spotkało mnie wiekszość kryzysów jakie może doświadczyć przedsiębiorca.

Wiecej info tutaj: Kryzysy, porażki, sukcesy

Przez całą szkołę podstawową mi nie specjalnie szło z języka polskiego, przynajmniej z pisania. W życiu nie przypuszczałem, że bedę miał coś wspolnego z pisaniem i książkami i publikacją.

Przemówienia publiczne nie były również moją silną stroną.

Zaopatrzony w zestaw demotywujących przekonań, ruszyłem spróbować swoich sił w biznesie i e-biznesie.

Gdy na wystąpieniu Asbiro opowiedziałem w skrócie o radzeniu sobie z kryzysami, okazało się że dla wielu ludzi ta wiedza była bardzo wartościowa. Jeszcze do tej pory, że minęło juz ponad poł roku od momentu, gdy miałem swoje wystąpienie, wiele osób pisze do mnie na maila lub skype i pyta po o różnego typu rady. Niestety mogę udzielać się tylko na skype ze względu, że mieszkam teraz w Tajlandii .

Wiecej info tutaj:Jak polubilem poniedzialki

Najwiekszym zaskoczeniem dla mnie było, gdy Maciek Dutko tworca i właściciel grupy dutkon.pl , zaproponował mi wspołpracę przy jego najnowszym projekcie : „Biblia e-biznesu” . Informacja o publikacji pojawiła się już w zapowiedziach Helionu – jeszcze bez okładki, liczby stron i paru innych parametrów,  ale niewątpliwie bedzie, to bardzo interesująca pozycja dla wszytskich tych, którzy cokolwiek sprzedają lub planują  sprzedaż w internecie.

Książka jest o tyle ciekawa, że współtworzyło ją ponad 20 tu ekspertów w swojej dziedzinie działających w e-biznesie.

Info tutaj:  Bibl.pl.

Fanpage „Biblii” – oficjalnie otwarty

Już od kilku miesięcy gotowa była bazowa wersja fanpejdża książki, ale oficjalnie ruszył niedawno pod adresem fb.com/bibliaebiznesu. Adres fanpejdża „Biblii” pojawił się również oficjalnie na stronie z zapowiedzią publikacji, będzie też zawarty we wstępie książki, a być może również na okładce. W ciągu pierwszej doby zyskaliśmy wielu fanów, a tylko jeden post – inicjujący fanpejdż – przeczytało ponad 600 osób.

Jesli sprzedajesz, promujesz się lub planujesz działać w necie. Proszę o wsparcie „lajkowe” fanpejdża książki

Po lawinie pytań, na fun page pojawił się spis treści spis treści i nazwiska autorów.

link tutaj  fun-page-biblia-ebiznesu

 

Ps: Proszę napisz mi TERAZ info w komentarzu co o tym myślisz?

Na koniec zapraszam Cię do kliknięcia w poniższe „Lubię to” abyśmy pozostali w kontakcie i abym mógł poinformować Ciebie o nowych materiałach.

Dowiedz się teraz o aktualnych projektach w które jestem zaangażowany:

2016-10-27T11:27:10+00:00

18 komentarzy

  1. quercr 10 czerwca 2013 w 16:38- Odpowiedz

    Jak dla mnie bomba 🙂 Dopiero niedawno, bo nieco ponad pół roku temu zacząłem na poważnie interesować się zagadnieniami biznesu, ale mam świetnych nauczycieli w postaci wydawnictwa Janka Fijora, czy szkoły ASBiRO, a więc także i Ciebie. Oglądałem jakiś czas temu twoje wystąpienie, o którym tutaj, w tym tekście wspominasz, ale wtedy jeszcze nie potrafiłem zrozumieć (i właściwie nadal nie rozumiem), jak… tj. co po kolei trzeba zrobić, by mieć całe swoje przedsiębiorstwo w zasięgu laptopa i czterogodzinny tydzień pracy…

    Wrócę sobie do tych nagrań.

    A co do samej książki – przyda mi się, gdy wrócę z pracy wakacyjnej w UK i – później – wolontariatu na parafii o.Gniadka w Zambii. Myślisz, że w październiku/listopadzie książka będzie już do kupienia? 🙂

    • Piotr 10 czerwca 2013 w 17:45- Odpowiedz

      Ostanie pół roku, odrobinę mnie poniosły podróże, ale Maciek Dutko mnie przycisnał i napisałem mu kilka rodziałów do e-biblii.
      Ostatnio wiele osób mnie pyta jak system u mnie działa. Jestem zadowolony i potwierdzam, że jest to możliwe by działac w ten sposób, mimo że jeszcze ciągle dopracowuje system, by jak najmniej wymagał ode mnie zaangażowania.

      Planuje w niedługim czasie o opisac partiami, by można to było zastosować w wiekszej ilości firm.

      Co do książki to wydzie w ciągu najbliższych miesiecy pewnie po wakacjach . Pozdrawiam

  2. Maciej Dutko (www.dutko.pl) 10 czerwca 2013 w 18:04- Odpowiedz

    A ja dodam od siebie, że „Biblia e-biznesu” jest już na etapie składu, czyli nasze tęgie maleństwo (będzie tego kilkaset stron…) urodzi się już za parę tygodni:) Damy znać na fanpejdżu (www.fb.com/bibliaebiznesu), można też śledzić na http://www.bibl.pl.

    • quercr 11 czerwca 2013 w 12:52- Odpowiedz

      „Tęgie maleństwo” – dobre 😉

      • Maciej Dutko 11 czerwca 2013 w 13:05- Odpowiedz

        Nie mówiąc o tym, że na 3 matki przypadło aż 22 ojców…;)

        • Piotr 11 czerwca 2013 w 13:19- Odpowiedz

          Dobrze, że  za „alimenty” deklaruje  zapłacić wydawnictwo 🙂

          • Maciej Dutko 11 czerwca 2013 w 13:23

            a konkretnie – klienci tych wszystkich E-sprzedawców, którym „Biblia e-biznesu” pomoże rozwinąć skrzydła i spotęgować sprzedaż;)

  3. Jeszu.pl 10 czerwca 2013 w 21:39- Odpowiedz

    Lubie cię Piotrze więc co napisze nie bierz do siebie chodzi mi o sam projekt. Biblia to słowo stereotypowo kojarzone z Pismem Świętym i na tej fali projekt dytko chce się wypromować. Tylko ktoś slaby podczepia się pod popularność cudzą. Inna sprawa że słowo biblia znaczy w przetłumaczeniu na j. polski książeczki Czy na pewno będzie to zbiór książeczek? Bo coś mam wrażenie że twórcy projektu to ignoranci nieznający słów na które się powołują. Podobną sprawą jest słowo apostoł. Ono w tłumaczeniu znaczy posłaniec. Czy ty jesteś Piotrze czyimś posłańcem? Chrystus przeszkolił 12 dał im specjalna moc i wysłał by głosili to co on im przekazał. Czyim posłańcem chcesz być Piotrze? Pozdrawiam.

    • Piotr 11 czerwca 2013 w 06:29- Odpowiedz

      Przyzam i zgodzę się z Tobą, że słowo biblia jest kojarzone z Piśmem Świętym i przyznam, że wcześniej się nie zastanawiałem nad marketingiem ksiażki. Jestem autorem kilku rodziałów, które z pewnością pomogą poradzić sobie z wieloma kryzysami młodym e-przedsiębiorcom. Zaproponowano mi udział  w tym projekcie i poprostu podzieliłem się wiedzą jaką mam  i która jest odpowiednia do programu tej publikacji.  Natomiast daleko mi do głoszenia nowych „ewangelii” i bycia „posłańcem” .  Myśłę, że e-biblia faktycznie ma dość kontrowersyjny tytuł, co może powodować wiele komentarzy osób i środowisk, którzy skojarzą tytuł podobnie jak Ty i wywoła, to u nich podobne do Twoich emocje.
      Twój komentarz jest dla mnie ważny, bo zwróciłes uwagę a aspekt etyczny, na pewno bedzie to dla mnie materiał do przemyśleń i wyciągniecia wniosków.
       

  4. Tomek Szacoń 11 czerwca 2013 w 06:45- Odpowiedz

    Zapewniam Piotrze, że dokonuję redukcji transcendentalnej, koncentruję się na fundamentalnej analizie percepcji, postanawiam pozostać wierny zasadom fenomenologii oraz hermeneutyki ontologicznej i egzystencjalnie zapewniam całą mocą mojego jestestwa, że wszystko to, co nie służy tej książce, obce jest mi i należy do innej rzeczywistości. Czyli prościej mówiąc: ” Kupie se te książke”

    • Piotr 11 czerwca 2013 w 07:12- Odpowiedz

             Tomaszu,  przyznam że nie jestem do końca przekonany, czy jestem w stanie przeprowadzić  moim umysłem  pełną analizę Tego komentarza.  Nie widziałem jeszcze jak wyglada jak wyglada publikacja w całości,  jednak jestem przekonany, że tereść książki w żaden sposób nie powinna godzić w poglady religijne, mimo dość kontrowersyjnego tytułu. Kwestia zakupu, książki bedzie na pewno motywowana indywidalną oceną i chęcią poszerzenia, uzupełnienia lub uporzadkowania wiedzy w teamacie e-biznesu.

  5. Maciej Dutko 11 czerwca 2013 w 10:08- Odpowiedz

    A ja od siebie dodam: więcej luzu, Jeszu.pl, i mniej dosłowności, a więcej zabaw rzeczywistością (także tą literacko-fikcyjną) – czasami warto przymrużyć oko, aby ujrzeć nieco więcej;) Dziękuję za komentarze dotyczące „Biblii e-biznesu”, acz te dotyczące jej wartości merytorycznej są troszkę przedwczesne, nie uważasz? Bo, jak rozumiem, nie miałeś jeszcze okazji przejrzeć tej publikacji, skoro dopiero jest w druku?:)

    Wiem, że w tym kraju lepiej z góry „dmuchać na dobre” i „studzić dobre zapały” uszytą zawczasu kąśliwością, ale czy krytykowanie filmu, którego się nie obejrzało, albo książki, której nie miało się w ręku, jest zasadne? Pozostawiam do autorefleksji. I zapraszam do dalszej dyskusji po lekturze książki, którą polecam.

    Tomku, Tobie zaś dziękuję za racjonalne i elementarne oddzielenie fenomenologii (a wręcz pre-fenomenologii) od doznań czysto ontologicznych, których Czytelnik w pełni dozna dopiero sięgając po książkę. To chyba najlepsza hermeneutyka, która z czasem zrodzi najtrafniejsze – choćby krytyczne – komentarze:)

    • Jeszu.pl 24 czerwca 2013 w 10:40- Odpowiedz

      Mi luzu nie brakuje ale tam gdzie ktoś manipuluje ludźmi kończy się zabawa. Jeśli ktoś podczepia się pod cudzą markę to znaczy że sam jej nie ma. Mam krytyczny stosunek do metody promocji a nie do zawartości przekazu. Bądź Maćku uczciwy i sam zapracuj na swoją opinię.

      • Maciej Dutko 24 czerwca 2013 w 18:05- Odpowiedz

        Drogi Jeszu, nie przypominam sobie, abym wykupił u Ciebie nauki na temat uczciwości. Żałuję, że się nie znamy, bo wówczas miałbyś przynajmniej podstawy, aby wypowiadać się o mojej. Nie bardzo natomiast rozumiem, jaką masz intencję i cel podważając ją publicznie. Co do opinii i marki własnej piszącego te słowa – poszukaj chwilę, a nie będziesz miał problemu z jej ustaleniem, ręczę.

        Jeśli mamy rozmawiać merytorycznie, porzuć, proszę, aluzje, które nie wiem czemu mają służyć (czuję wiszący w powietrzu fanatyzm pseudo-religijny, ale to tylko moja intuicja niepoparta żadnym faktem, więc wybacz, jeśli się mylę).

        Wywołany do tablicy uczciwości wyjaśnię więc spokojnie (ponieważ uświadomiłeś mi, że nie każdy posiada zrozumienie słowa „metafora”), iż tytuł „Biblia e-biznesu” jest swoistą metaforą księgi objawiającej pewną wiedzę. Użyłbym określenia „świętą wiedzę e-biznesu”, ale boję się, że nastąpi ciąg dalszy nagonki, a – prawdę mówiąc – nie jestem pewien, czy ma ona jakikolwiek sens.

        • Krzysztof 26 czerwca 2013 w 18:16- Odpowiedz

          Drogi Maćku. Widzę, że masz problem i mylisz stronę internetową z moim imieniem, więc wyjaśniam Tobie, że Jeszu to prawdziwe imię Chrystusa i w przetłumaczeniu na j. polski znaczy Zbawiciel. Ja mam na imię Krzysztof.

          Nie miałem zamiaru Ciebie pouczać, bo przecież nie pisałem do Ciebie. Wypowiedziałem się na temat projektu zauważając, że stosuje pewne metody, które uważam za nieuczciwe. Zdaje sobie sprawę, że jest bardzo duże przyzwolenie na „drobne” naciąganie, kolorowanie a nawet kłamstewka. Mi to jednak przeszkadza i jeśli się nie mylę to jeszcze wolno wyrażać szczere opinie w tym wspaniałym kraju chyba, że Ty nie tolerujesz szczerości i liczysz tylko na masową pochwałę.

          Daje się zauważyć wyraźny brak szczerości w komentarzach, co oczywiście ma wpływ na wartość merytoryczną wypowiedzi. Jak ktoś wyrazi swoje zdanie a będzie ono krytyczne to pojawia się sugestia złych zamiarów. A ja życzę Wam powodzenia w projekcie tylko proszę zmieńcie tytuł. Przestańcie podczepiać się pod cudzą wartość.

          Jeśli Maćku chcesz prowadzić rozmowę merytoryczną to zaprzestań stosowania manipulacji. Prawie każda Twoja wypowiedź zawiera elementy manipulacji odwołujące się do stereotypowego pojmowania tego, co nas otacza.

          • Maciej Dutko 19 września 2013 w 18:59

            Krzysztofie, dziękuję za odpowiedź. Jeśli dopatrujesz się manipulacji i nieuczciwości z mojej strony, to zapewniam, że bezpodstawnie. Mam nadzieję, że to mamy wyjaśnione.

            Co zaś do „kopiowania cudzej twórczości”, wyjaśniałem, że na sprawę należy spojrzeć symbolicznie, a nie dosłownie. To jednak wymaga nieco więcej abstrakcji. (Na marginesie: instytucja, która mogłaby sobie rościć wyłączność na używanie słowa „Biblia” – a, co ciekawe, nie robi tego – sama jest znana z tego, że większość teorii, na których bazuje, dość prostolinijnie, khm…, „zapożyczyła” od co najmniej kilku wcześniejszych nurtów ideologiczno-religijnych, budując swoją potęgę na – co tu dużo mówić – plagiacie; myślę więc, że niestosownym jest atakowanie tych, którzy – właśnie doceniając siłę oddziaływania „Pisma Świętego” jako wyjątkowej pozycji w historii literatury – ośmielili się metaforycznie użyć jego określenia w całkowicie innej, a więc i niekonkurencyjnej, dziedzinie).

            Myślę, że to wyjaśnienie wystarczy dla zrozumienia wyłącznie pozytywnych motywacji w nazwaniu naszej książki „Biblią e-biznesu”.

            Mam też nadzieję, że dyskusja dobiegła końca; nie widzę celu jej przedłużania, bo – przynajmniej z mojej strony – nic więcej nie jestem w stanie dodać.

            Dziękuję za wymianę opinii.

            Pozdrawiam,
            Maciej Dutko

  6. Dominik 8 kwietnia 2014 w 08:01- Odpowiedz

    Ostatnioza free promowałem swoją firmę na http//netini.pl/

  7. potengasuplement.pl 9 sierpnia 2015 w 09:07- Odpowiedz

    Wreszcie ktoś pisze na temat, a nie próbuje i w efekcie się
    błąka nie wiadomo gdzie. Poproszę o więcej

Zostaw komentarz